Szukaj na tym blogu

czwartek, 16 lutego 2012

Afera pączkowa

Chyba zaczynam się starzeć.... z roku na rok staję się coraz większym świątecznym malkontentem...
Trudno jednak o inne zachowanie jak przez cały dzień słyszy się na okrągło kto ile zjadł pączków i dlaczego zamierza zjeść jeszcze kilka... 
I znów niezmiernie ciekawe święto zostało sprowadzone do poziomu komercyjnego...

Dawniej tłusty czwartek był początkiem końca karnawału (konkretnie jego ostatniego tygodnia), więc trzeba było jeszcze się najeść, napić i natańczyć przed  Wielkim Postem, bo później to już tylko czekało człowieka 40 dni modlitwy, postu i jałmużny....  
A dziś... niekiedy nawet między Tłustym Czwartkiem i Środą Popielcową nie widać  cienia różnicy... więc co tu świętować?


2 komentarze:

  1. Dlaczego uważasz że nie widać różnicy między tłustym czwartkiem a środą popielcową? nie wiem czy za tydzień będziesz słyszeć ile kto sobie popiołu na głowę wysypał...
    Może kiedyś obracałaś się w innym towarzystwie, niż teraz w towarzystwie osób "jedzących pączki"... Nie robiłbym z tego jakiejś wielkiej "afery"...

    OdpowiedzUsuń
  2. "Środa popielcowa", to tylko skrót myślowy... czuję, że obchodzenie tłustego czwartku ma sens, jeśli później obchodzić będzie się również gorliwie Wielki Post.....
    ...podobnie jest z klubami, robią ostatkowe imprezy, tylko jakie to ostatki, skoro później i tak codziennie są imprezy...

    OdpowiedzUsuń